W niedzielę o godzinie 18 byliśmy na Globusie. Początkowo jeździliśmy tam, gdzie inni narciarze, ale szybko zostaliśmy wyproszeni. Na szczęście tuż obok stoku narciarskiego znalazła się fajna górka. Jedynym problemem pozostały nierówności, które były zamarzniętymi kretowiskami.
Wszyscy podskakiwali i katapultowali się dzięki nim w powietrze. Zjeżdżaliśmy na czym się dało. Najpopularniejsze były tzw. jabłuszka, lecz były spotykane także inne, bardziej nowoczesne akcesoria "pod siedzenie". Najszybsze zjazdy odnotowali kierowcy dmuchanych kół oraz stalowych sanek. Tata jednego z zawodników Henryk Parysz, tak bardzo się wciągnął w całą zabawę, że połamał drewniane sanki pędząc na nich z prędkością 120 km/h po zamrożonych kretowiskach na ...brzuchu. Na szczęście wszystko odbyło się bez uszczerbków na zdrowiu i w miłej atmosferze. Jak tylko spadnie więcej śniegu, to zrobimy powtórkę.
~Doktor
05-01-09 20:31
Ola