KMCROSS / Aktualności / Gorączka sobotniej nocy

Gorączka sobotniej nocy

Karol Kędzierski, jeden z bohaterów zawodów na torze w Elizówce.

Już tylko kilkanaście godzin pozostało do rozpoczęcia 5. rundy zawodów motocrossowych o Puchar Polskiego Związku Motorowego i Pucharu MACEC. W sąsiedztwie toru swoim rytmem żyje od kilku godzin motocrossowe miasteczko. Co chwila na giełdę rolno-spożywczą docierają kolejne ekipy krajowe i zagraniczne. W bramie głównej wita ich Kaja Kamińska. Okna kamperów, busów i przyczep kempingowych rozświetlone. W biurze zawodów do późnych godzin nocnych popracują m.in. Ola i Beata Więckowskie. W czerwonym dmuchanym namiocie Hondy trwa odbiór techniczny motocykli.

Przygotowaniami do zawodów kieruje dzisiaj menedżer HRT Racing Darek Piątek. - Sytuacja wymaga dyżurowania przez całą noc. Będę więc dzisiejszej nocy spał w naszym klubowym kamperze na terenie giełdy tuż obok biura zawodów. Najważniejsze, że prognozy pogody są optymistyczne. Zapowiada się wielkie sportowe święto - powiedział redakcji strony internetowej www.kmcross.pl.
Motocyklistów odwiedziło dzisiaj wieczorem kilka znanych osób. Przygotowaniom przyglądał się m.in. wicemarszałek województwa Jacek Sobczak. - Liczę na fajne widowisko i ogromne emocje. Jestem pod wrażeniem perfekcji organizatorów w realizacji swoich zadań.
Kierownik trasy Artur Lis i budowniczy toru Robert Więckowski w ostatnich dniach prawie nie opuszczają Elizówki. Do ostatnich godzin przed zawodami będą trwać prace nad przygotowaniem nawierzchni. - Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik - zapewniają "Sierżant" i "Kurczak".
Duszpasterz lubelskich sportowców ks. prałat Jan Kiełbasa zaczął od gratulacji pod adresem prezesa KM Cross Ekoklinkier Piotra Więckowskiego. - To, co tu widzę, wystawia klubowi ocenę celującą. Mam nadzieje, że frekwencja dopisze i do sukcesów sportowych klub dorzuci w niedzielę kolejny sukces organizacyjny i promocyjny. Cieszę się, że udało się pokonać trudności i znaleźć sojuszników dla rozwoju motocrossu - zapewnił kapelan motocyklistów.
W głębokiej tajemnicy organizatorzy trzymają miejsce pomiaru czasu w "pierwszym zakręcie", gdzie na zwycięzców czeka specjalna finansowa premia. Wiadomo tylko, że chodzi o zakręt w prawo zaraz po przejechaniu prostej startowej.
W wielkim białym namiocie czeka na zmarzniętych i zmęczonych długą podróżą przyjezdnych gorąca grochówka i mocna kawa. Atmosfera podczas kolacji jest bardzo sympatyczna a nocne Polaków rozmowy przeciągną się pewnie do późnych godzin nocnych.
Najbardziej przejęci rosnącą gorączką sobotniej nocy są najmłodsi lubelscy zawodnicy. Wychowankowie szkółki lubelskiego klubu po raz pierwszy zaprezentują się swojej widowni, czyli kolegom z klasy i podwórka, babciom i dziadkom, ciociom i wujkom. A to jest wyzwanie.
Przypominamy, że początek niedzielnych zawodów o godzinie 12.

Komentarze